387 za kazdym sklepem internetowym stoja zywi ludzie wywiad z markiem skworcem

Za każdym sklepem internetowym stoją "żywi" ludzie. Wywiad z Markiem Skworcem

Czy robisz czasami zakupy online, przez internet? Może środki czystości, ubrania czy zabawki. Ale jedzenie? Bakalie, kawę lub przyprawy? Coraz więcej osób korzysta z tej formy zakupów z dwóch prostych powodów: duży asortyment i wygoda. Czasami wydaje się, że sklep internetowy jest anonimowy, nie wiadomo czy można zaufać, kupić, wpłacić pieniądze. Osobiście korzystam z usług sklepów internetowych, a jednym z nich jest www.Skworcu.com.pl. Przeprowadziłam wywiad z panem Markiem Skworcem, by sprawdzić jakim jest człowiekiem i jaka stoi historia za jego biznesem. Przeczytaj, czego ciekawego się dowiedziałam.

1. Jak to się stało, że zajął się Pan dystrybucją przypraw?
Tuż po roku 2000 w polskich sklepach, na półkach z przyprawami dominował majeranek, kminek i pieprz. Żeby znaleźć prawdziwą wanilię, anyż w gwiazdkach czy kardamon, trzeba było się trochę nachodzić.

Nawet Allegro miało nikłe ilości wyników w tym zakresie. Natomiast na zagranicznych serwisach aukcyjnych była tego cała masa. Pomyślałem, że spróbuję. Na początek poszukałem wanilii. W sklepie laska kosztowała 8-10zł. Ta, którą udało mi się kupić – około 2-3zł. I tak to się zaczęło. Najpierw wanilia, potem inne przyprawy. I dalej poszło. Teraz mam w ofercie 200 przypraw, a wszystkich produktów 800.

2. Od kiedy się Pan tym zajmuje?
Z samym Allegro miałem kontakt już wcześniej. Częściej kupowałem niż coś sprzedawałem. Aktywny stałem się około 2006 roku, kiedy zacząłem sprzedaż przypraw z szerszą ofertą. W miarę upływu czasu pojawiały się nowe działy: herbaty, bakalie, kawy. Sklep http://www.skworcu.com.pl/ prowadzę od 10 lat.

3. Skąd bierze Pan informację o produktach?
Klienci to nasze najlepsze źródło informacji 🙂 Zawsze szukają tego… czego nigdzie nie ma. Maile, telefony z zapytaniami o dostępność coraz to nowszych produktów stają się coraz częstsze. Niektóre nazwy muszę sobie najpierw „wygooglować”, bo zapamiętanie ich jest niemożliwe. Czasami nazwy są dość dziwne i człowiek nie wie nawet czy w tym kraju wolno to w ogóle sprzedawać, czy nie jest to czasem coś zakazanego. Zdarza się, że ktoś pyta o produkt, który jest już w naszej ofercie, ale pod inną nazwą… Wtedy szybko rozwijam opis, żeby ułatwić wyszukiwanie. Kiedy wprowadzam nowość do oferty, staram się, by opis nie zamykał się w dwóch zdaniach i składzie. Chcę, by informacje podane w opisach dawały klientowi jak najlepszy obraz kupowanego produktu. Wadą zakupów online jest to, że kupowanego towaru nie można wcześniej zobaczyć, powąchać. Kupującemu musi wystarczyć opis i zdjęcie, dlatego przykładam niezmierną wagę do tego.

4. Czy testuje Pan przyprawy na sobie?
Niemal wszystkie pozycje w ofercie sprawdziłem na własnej skórze, część nawet na żołądku 🙂 Próbowałem prawie wszystkich herbat i kaw. Każda partia bakalii w mojej ofercie przechodzi przez sito kontrolerów jakości, czyli wszystkich pracowników. Ostatnio najczęściej sprawdzaną pod względem jakości kategorią są bakalie w czekoladzie 🙂 Poza tym do moich ulubionych produktów należy pasta Sambal Oelek i rodzynki Black Jumbo. Słodycze i bakalie w czekoladzie testowane są komisyjnie, przez wszystkich pracowników w regularnych odstępach czasu i po każdej dostawie 🙂

5. Które przyprawy są najpopularniejsze w Polsce?
Polacy kochają tradycję, tę kulinarną również. Dlatego najlepiej sprzedające się przyprawy to głównie klasyczne smaki np. liście laurowe, ziele angielskie czy majeranek. Coraz częściej ludzie szukają też przypraw zupełnie nowych, których smak poznali na wakacjach za granicą, u znajomych. Stąd rosnące zainteresowanie przyprawami kuchni indyjskiej czy Bliskiego Wschodu. Coraz częściej w zamówieniu obok klasycznej papryki mielonej mamy kurkumę, cząber, rozmaryn, harissę czy pastę curry. Zauważyłem też, że coraz więcej ludzi zwraca uwagę na skład mieszanek przyprawowych. Ważną rzeczą staje się brak glutaminianu sodu, chemii, ulepszaczy czy wszelkiej maści „E-dodatków”.

6. Czy ma Pan własny przepis na sztukę odżywiania?
Nie mam jakiegoś ściśle określonego sposobu odżywiania. Nie jestem na żadnej konkretnej diecie, ani nie ustalam sobie jadłospisu według tabeli kalorii czy zapotrzebowania na określone składniki. Staram się jedynie przestrzegać kilku zasad odżywiania, czyli:
– regularne pory posiłków
– nie podjadam przed snem
– używam wielku prozdrowotnych produktów, np. olej kokosowy zamiast zwykłego, ksylitol zamiast cukru białego, czasem pijam czystek.

7. Czy zdrowo się Pan odżywia?
Wyznaję zasadę, że wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem. Kiedy mam ochotę na czekoladę, zjadam kawałek, kiedy mam ochotę na sałatkę owocową, zjadam ją. Wszystko w granicach rozsądku. Staram się również dbać o różnorodność w posiłkach. Nie mam problemów z jedzeniem warzyw czy ryb albo piciem mleka. Od pewnego czasu utarło się nawet, że śniadanie zjadam o względnie „ludzkiej porze”, znaczy przed południem 🙂

8. Jak wygląda Pana dzień pracy?
Tradycyjnie koło godziny 7 zasiadam do odpisywania korespondencji z nocy, drukowania list z zamówieniami. W tym czasie pracownicy zaczynają realizację pierwszych zamówień. Praktycznie cały dzień spędzam przed monitorem lub ze słuchawką telefonu. Klienci piszą, dzwonią niemal cały czas, a wolne chwile wypełniają dostawy i oczywiście adresacja. Realizację zamówień kończymy około godziny 15 wysyłką. I to teoretycznie powinien być koniec dnia. Teoretycznie, gdyż o tej właśnie godzinie sporo ludzi kończy pracę, zasiadaja do komputerów. Wielu z naszych klientów właśnie wtedy dokonuje zakupów. Więc spływa sporo maili. Z doświadczenia wiem, jak denerwujące jest, kiedy po zakończeniu zakupów online odpowiedź od sprzedającego pojawia się dopiero następnego dnia albo odpisuje mi automat. U mnie jest inaczej. Stale ktoś pilnuje, by pytania klientów nie pozostały bez odpowiedzi dłużej niż kilka godzin. Skutkuje to tym, że po zjedzeniu obiadu czy zrobieniu zakupów około 20 odpisuję ponownie na otrzymane maile, a czasem około 22-23 też je sprawdzę.

9. Co chciałby Pan powiedzieć czytelnikom Sztuki Odżywiania?
Poza zaproszeniem na zakupy w naszym sklepie? Chyba żeby nie bali się nowych wrażeń, nie tylko smakowych. Mała zmiana może być tak na prawdę pierwszym krokiem do nowego.

Dziekuję za udzielenie wywiadu 🙂

 

Wywiad przeprowadziła Alicja Rudnicka.

Warto przeczytać

Zawsze piszemy jasno, prosto i zrozumiale. Tworzymy artykuły DLA Was.