360 miejsce jedzenia w zyciu

Miejsce jedzenia w życiu

Autor: Ewa Siedlecka

rodzinaSniadanieNaDworzePracując nad swoim własnym stylem odżywiania zastanawiamy się nad składem i wartościami pokarmów, ich właściwościami zdrowotnymi, sposobem przetwarzania przemysłowego i kulinarnego, chcąc wybrać dla siebie te najlepsze, najcenniejsze…. Zacząć można też od czegoś zupełnie innego – od miejsca, jakie zajmuje odżywianie w naszym życiu. 

Czym jest odżywianie?

Jakie potrzeby zaspokajamy poprzez odżywianie?

Jakie miejsce w życiu ono zajmuje?

Czy ta potrzeba zaspokajana jest w optymalny sposób?

Na te pytania oraz inne, które się z tym wiążą odpowiadajmy sobie jak najczęściej, jeśli chcemy, aby odżywianie miało odpowiednie dla niego miejsce.
Przyjrzyjmy się niektórym aspektom miejsca odżywiania w życiu.
Czy jedzenie zaspokaja jedynie potrzeby naszego ciała i jego wymagań określonych naukowo przez normy różnorakich składników odżywczych? Czy polega ono wyłącznie na dostarczaniu owych składników? Czy jedząc cokolwiek traktujemy pokarm jako potencjalnego wroga, który może popsuć zdrowie lub jako ściśle określone parametrami naukowymi paliwo dla organizmu bez zwracania uwagi na inne aspekty np. upodobania, smak, estetykę? Taka postawa oczywiście ma swoje zalety, ale w nadmiarze prowadzi do wielu frustracji, a nawet zaburzeń odżywiania. Przyjrzyjmy się temu zjawisku bliżej.

Co się stało w naszym społeczeństwie? Znaczenie odżywiania uprościło się do funkcji napełnienia żołądka, ewentualnie oszukiwania głodu. Doprowadziło to do niedbalstwa w tym zakresie, powstały fast foody, ludzie często jedzą w biegu, w pracy, na ulicy. Organizm nie ma możliwości przestawiania funkcji układu autonomicznego z współczulnego na przywspółczulny, czyli zamiany biegu i walki na włączenie do działania układu trawiennego. Główna ilość sił, tlenu i krwi wykorzystywana jest do pracy mięśni i serca, wydzielane są inne niż potrzebne hormony i neuroprzekaźniki, w konsekwencji pokarm zalega długo w układzie trawiennym i nie zostaje odpowiednio spożytkowany. Taka postawa jest społecznie akceptowana, bo ważniejsze są jakieś zadania.

Wyobraźmy sobie, że inne potrzeby np. potrzebę snu spełniamy w równie niedbały sposób, np. zamiast spać na wygodnym łóżku, pod czystą pościelą, śpimy co noc np. w fotelu pod kocem lub na ławce w parku. W pierwszym odruchu porównanie wydaje się absurdalne, ale po chwili namysłu możemy dojść do wniosku, że tak jest w istocie. Warto więc uporządkować w miarę możliwości rytm i sposób spożywania posiłków.

Preferowane są trzy główne posiłki i jedna lub dwie przekąski mniej więcej co trzy – cztery godziny, a ostatni posiłek nie później niż o 19.00. Nie dopuścimy wtedy do pojawiania się napadów głodu i jedzenia byle czego, czyli najczęściej szybko dodających energii węglowodanów prostych, mięs i tłuszczu.

Jedzenie jest dla wielu osób przyjemnością, która jest zawsze (lub prawie zawsze) dostępna. W chwilach intensywnej nauki lub stresu sięgamy po coś, co ukoi nerwy, sprawi przyjemność lub po prostu zajmie nas na chwilę. Ten stan jest też spowodowany większym zapotrzebowaniem mózgu na mikroelementy lub glukozę. Nieopanowanie tego zwyczaju niestety powoduje rożne problemy zdrowotne.

Tradycja nakazuje spożywanie posiłków wspólnie z bliskimi, tych codziennych i tych odświętnych. Biesiadowanie było znane ludzkości od wieków i ma znaczenie nie tylko negatywne (kojarzące się z obżarstwem), ale daje możliwość tworzenia bliskich relacji z ludźmi (wszak nie z każdym siadamy do stołu). Współczesna nauka niestety mówi też, że już jedna osoba siedząca z nami przy stole sprawia, że zjadamy o kilkanaście procent więcej, niż w samotności, a ilość zjadanego pokarmu rośnie wprost proporcjonalnie do ilości osób przy stole. To sprawia, że duże biesiady faktycznie grożą spożyciem nadmiernej ilości jedzenia. Korzyści psychiczne wspólnego spożywania posiłków, szczególnie w rodzinie są jednak ogromne, zwłaszcza, gdy się zadba o miłą, serdeczną atmosferę przy stole i zdrowe menu.

Problemy z zaburzeniami odżywiania we współczesnym świecie biorą się z wypaczenia miejsca jedzenia w życiu. Dla jednych jedzenie jest wrogiem numer jeden, źródłem kalorii, chorób i zagrożenia, dla innych mechanicznym zapełnianiem żołądka, a dla kolejnych jedyną lub prawie jedyną radością w życiu.
Odpowiadając sobie na zasadnicze pytanie – czym dla mnie jest pożywienie, proces jedzenia i co w moim życiu i świecie mogę zrobić dla uporządkowania tego procesu jest główną profilaktyką zaburzeń odżywiania.

 

Autorka: Ewa Siedlecka – psychodietetyk, absolwentka WSBiNoZ w Łodzi. Studia psychodietetyki są uwieńczeniem mojego długoletniego zgłębiania wiedzy z zakresu medycyny akademickiej, alternatywnej, psychologią i samorozwoju oraz wielu lat pracy z ludźmi w zawodzie masażysty i umożliwiają mi wykorzystanie zdobytych wcześniej doświadczeń i wiedzy w pomaganiu ludziom.  Doradzając ludziom w sprawach diety zwracam uwagę na ich dotychczasowy styl życia, jedzenia i myślenia, podejścia do siebie i otoczenia. To on daje wypadkową w postaci dobrostanu lub chorób. Ważne jest, by uświadomić każdemu, na co może mieć wpływ. Jestem przeciwniczką mód dietetycznych, słowo „moda” odnoszę raczej do inspiracji odzieżowych. Z powodzi informacji, które są dostępne w Internecie i prasie uczę ludzi wybierać te potrzebne i układać z nich pożyteczną, spójną całość. Jestem wegetarianką i ten styl odżywiania propaguję. Zachęcam ludzi do wzbogacania swojego menu o zamienniki mięsa i jego przetworów. Ważne dla mnie jest budowanie świadomości i szacunku do swojego zdrowia w pełnym tego zakresie i otwieranie ludzi na zmianę dotychczasowych zwyczajów.

Warto przeczytać

Zawsze piszemy jasno, prosto i zrozumiale. Tworzymy artykuły DLA Was.