329 wywiad z urszula

Wywiad z Urszulą

1. Jest Pani czytelniczką Sztuki Odżywiania. Czy może się Pani przedstawić?

Tak, jestem fanką strony prozdrowotnej “Sztuka Odżywiania”. Mam 65 lat, jestem emerytką, a z zawodu instruktorem ruchu  artystycznego- teatralnego. Po 35 latach pracy z dziecięcymi i młodzieżowymi zespołami teatralnymi zmieniłam zainteresowania z teatralnych na dietetyczne. I tak moja znajomość “przygoda” z zasadami zdrowego odżywiania zmieniła się niemal w styl życia. Nie pije alkoholu (regularnie) okazjonalnie (!) owszem. Nie palę i stronię od miejsc i osób palących. Kocham słońce, przyrodę, ptaki, kwiaty i nade wszystko swojego męża i podróże z nim samochodowe. Teatr pozostał ważnym elementem naszego życia, jesteśmy od kilku lat widzami festiwali teatralnych,w które okres letni obfituje.

2. Jak zaczęła Pani swoją przygodę z kaszą jaglaną?

Moje dietetyczne doświadczenia z rzeczoną kaszą sięgają dzieciństwa czyli lat 50-tych ub. stulecia (jestem rocznik 1948!). Pamiętam smak pysznej kaszy jaglanej z masłem i jej żółty kolor,która często babcia przygotowywała na śniadanie. Bardzo ją lubiłam w odróżnieniu od jęczmiennej.Potem, kiedy byłam starsza, kasza jaglana zniknęła z naszego stołu i nie znam powodów, dlaczego. Bardzo długo musiałam czekać, aby jaglana znów pojawiła się w moim menu domowym. Było to na początku nowego stulecia wieku XXI.

3. Co ceni Pani najbardziej w kaszy jaglanej?

Od jakiegoś czasu na naszym stole pojawiła się kasza jaglana. Wspaniały to produkt spożywczy,smaczny i niezwykle prozdrowotny. Cenie ją za walory smakowe i dużą dawkę wapnia genialnie przyswajalnego przez organizm ludzki. Ponadto jest to kasza, którą P. Stefania Korzawska nazywa “złotem polskich pól”.

 

4. Czy uważa Pani, że kasza jaglana pełni szczególną rolę (smakową, odżywczą, …) w Pani diecie?

Jestem osobą ,która ma kłopoty z tolerancją wchłaniania nabiału,szczególnie mleka i serów żółtych czyli laktoza lub brak enzymu glukozaminy, jeśli dobrze pamiętam nazwę. To własnie kasza jaglana w dużym stopniu uzupełnia moje zapotrzebowanie na wapń, jako ze jest zasobna w ten biopierwiastek. Przygotowuję ją z owocami suszonymi: rodzynki, żurawina i morele, szczypta cynamonu i jogurtem greckim, bo tylko taki bez obaw mogę spożywać. Miseczka tak przyrządzonego posiłku z powodzeniem wystarcza do południowego obiadu. Czasem polewam ja stopionym masłem i lekko posypuje cukrem z cynamonem. Ta pierwsza wersja bardziej nam smakuje.

5. Czy według Pani kasza jaglana jest prosta w przygotowaniu?

Z kaszą jaglaną jest trochę kłopotu, ponieważ trzeba ja “wykąpać” przed gotowaniem. DROBNE jej ziarenka są bardzo zanieczyszczone, a ponadto kąpiel we wrzątku sprawia, że kasza nie jest gorzka, co czasem zdarza się. Nie potrafię ocenić po kolorze, czy jest świeża, czy sprzed kilku lat (zjełczała), dlatego wrzątek pięknie ją myje i pozbawia goryczy ewentualnej. Proces gotowania kaszy jaglanej nie sprawia kłopotów,zawsze jest pulchna i niezwykle delikatna, po prostu smaczna, wszak nie na darmo nazywana jest złotem polskich pól.

6. Czy sądzi Pani, że kasza jaglana jest łatwo dostępna w sklepach?

Niełatwo dostać ją w sklepach spożywczych ,a ta z supermarketów, w prawdzie tańsza,ale nie wzbudza zaufania swoim kolorem szczególnie, jest zbyt biała, jakby straciła kolor od długiego przechowywania.

7. Jak oceniła by Pani kaszę jaglaną na tle innych kasz?

W swojej kuchni używam różnych kasz: gryczana biała i prażona, jęczmienna; od pęczaku zaczynając po drobną, średnią i wiejską, oczywiście ryż parableu, bardzo rzadko biały, najrzadziej brązowy, jako,ze długo trzeba go gotować (pół godziny) i skarb:kasza jaglana. Kaszy kukurydzianej nie używam,jako ze stronię od żywności modyfikowanej. Z tych wymienionych kasz na pierwszym miejscu jest jaglana a w miesiącu każdym zjadamy jej we dwoje z mężem ok.10 kg. Nie próbowałam policzyć dokładnie,ale wydaje mi się, ze ok. 10 kg to zbliżana waga zjadanej przez nas kaszy jaglanej w ciągu jednego miesiąca. Nie jest kasza tania, jak jęczmienna czy gryczana. W sklepie ze zdrową żywnością płacimy ponad 6 zł za kg. Ale warto zapłacić drożej i delektować się smakiem rzeczonej kaszy w czasie jedzenia.

8. Jak według Pani wygląda zdrowe, racjonalne żywienie?

“Racjonalne żywienie w obecnej dobie? Czy dzisiaj można mówić w ogóle o racjonalnym żywieniu? Przy takiej a nie innej jakości żywności? Racjonalne żywienie dzisiaj jest ogromnie trudne. Wydaje mi się, że powinna tu obowiązywać zasada przynajmniej trzech posiłków i śniadanie powinno być najobfitsze, urozmaicone. Ja jadam jajko sadzone z chlebem, z masłem i koniecznie żytni chleb, bułeczek białych nie jadamy, a jeśli to sporadycznie. Do tego mała miseczka kaszy jaglanej z żurawiną, pestkami dyni, słonecznika, posypane siemieniem lnianym (świeżo zmielonym) i na to kilka łyżek jogurtu greckiego ze szczyptą cynamonu. Nie słodzę. Czasem zjadam kromkę żytniego z kilkoma cienkimi plasterkami kiełbasy z indyka z prywatnej masarni i chrzanem od gospodarza, kupionym na ryneczku we srode. Do tego popijam kawę inkę lekko słodzona lub nie. Po godzinie lub dwu wypijamy kawę lub filiżankę yerba mate. Czasem, kiedy spóźniam się z obiadem, zjadamy porcję owoców suszonych i nasion z orzechami: żurawina, morele, jabłka pestki dyni i słonecznika, orzechy włoskie, migdały i orzechy ziemne. Często jabłka kupione u gospodarza na bazarze. Obiad: zupy gotuje bardzo rzadko. Na talerzu jest zawsze porcja białka i duża surówki lub kiszonek. Obok kasze wszelakiej maści. Późny obiad jest zawsze ostatnim posiłkiem tego dnia. Kiedy któres z nas czuje głód sięgamy przeważnie po jabłka. Mimo tak moim zdaniem w miarę zdrowego jedzenia, tyjemy oboje równolegle. Mąż przy wzroście 173 wazy 84 kg, ja przy wzroście 150 ważę 76 kg. Straszna nadwaga!

9. Czy pamięta Pani sposób żywienia z dzieciństwa? Czy mocno się różni w porównaniu do dzisiejszego?

Z dzieciństwa pamiętam,ze chleb babcia piekła sama w piecu chlebowym, wszystkie wędliny wyrabiała sama. Pamiętam, jak po uboju świniaka 1,5 m dziadek rozbierał go na stole w dużym pokoju i na papierach rozkładał na podłodze do wyschnięcia. Ja dostawałam na śniadanie usmażony móżdżek, a reszta rodziny smażoną z cebulą tzw. świeżynę. Cała rodzina zasiadała do takiego pysznego jedzonka z chlebem świeżo upieczonym z poprzedniego dnia, gorącego chleba nie wolno było jeść, bo babcia mówiła, że skrętu kiszek można dostać. Na drugi dzień w kuchni odbywało się przygotowywanie wędlin. Kaszanka, koniecznie z kaszą gryczaną i kiełbasy,przygotowanie szynek do wędzenia i nasolenie i oczosnkowanie słoniny. Widzę, jak babcia w ogromnej misce miesza pocięte mięso i mniejsze kawałki słoniny. Podlewała to troche wodą i soliła, czosnkowała, pieprz dodawała i gorczycę. Oczyszczone jelita nakładała na róg krowi (kawałek) i nadziewała jelita przygotowanym mięsem. Na drugi dzień dziadek w przydomowej wędzarni wędził wszystkie wędliny i na długim kiju równo powieszone, czekały na nadchodzące święta Wielkanocne bądź Bożonarodzeniowe. W ogrodzie rosły warzywa: marchew, pietruszka, pomidory, rzodkiewki,ogorki, szczaw, cebula, buraczki itp. Kapusta i ziemniaki na polu wydzierżawionym u zaprzyjaźnionego gospodarza, który był tez dostawcą swoich produktów mlecznych: masła, mleka i sera. W przydomowym sadku rosły jabłonie, gruszki, wiśnie, śliwki, krzewy porzeczek i agrestu. Dziadkowie hodowali tez kurczęta i króliki po kilkanaście sztuk każdego roku, a kiedy babcia je podtuczyła były przygotowywane na stół dla rodziny. Na zimę kisiło się beczkę kapusty i ogórków, a jesienią następował zbiór jagód, malin, grzybów i orzechów laskowych, wcześniej poziomek, z których to owoców leśnych babcia przygotowywała soki, dżemy i suszyła grzyby. Starsi synowie dziadka jeździli co jakiś czas na ryby nad Narew skąd przywozili liny, miętusy i raki. Tak mniej więcej wyglądało życie w PRLu tuż po wojnie 1948-66. I w opisany sposób ludzie się żywili. Czy to było racjonalne wyżywienie, nie umiem powiedzieć, ale z cała pewnością wiem, że było zdrowe, bo niewiele przetworzone, z własnej hodowli i bez środków ochrony roślin, czyli pestycydów. A,że jadło się tłusto, to fakt.

10. Jakie 3 najważniejsze rady dałaby Pani czytelnikom Sztuki Odżywiania?

Drogie Panie, czuję się bardzo niezręcznie z tym pytaniem. Nie jestem z zawodu żywieniowcem, dlatego dawanie rad innym w zakresie żywienia budzi we mnie ogromny niepokój i dyskomfort. Jednakże, żeby sprostać zadaniu, powiem tak: zdrowego odżywiania uczyłam się od autorytetów żywieniowych, i tak:prof. Aleksandrowicz Julian w swojej książce “Kuchnia i medycyna” powiedział mi, że mąka, cukier i sól – to trzy produkty spożywcze, które nazwał “białą śmiercią” i należy ich używać jak najmniej w swojej diecie. To dzięki niemu zaczęłam w swojej kuchni stosować sól kamienną kłodawską,wielicką lub morską,które on polecał. I kiedy widzę, jak soli się solą miałką, zwracam uwagę, by czysty chlorek sodu NaCl czyli miałka sól wyrzucono i podeptano a zastąpiono ją solą naszą polską z Kłodawy, Wieliczki lub morską. Od profesora Aleksandrowicza dowiedziałam się,ze białe pieczywo jest smaczne, ale niezdrowe, szczególnie pszenne. Z ciężkim sercem musiałam pożegnać białe bułeczki kajzerki, rogaliki, chałki pachnące itd. Zamieniłam je na chleb żytni razowy, bułeczki żytnie i grahamki.Cukier z cukiernicy zniknął a pojawił się słoiczek z miodem .Cukier miałam tylko dla gości. Był krótki czas słodzenia herbaty lub kawy słodzikiem, którego używają diabetycy, ale trwało to bardzo krótko, ponieważ od znajomego diabetyka usłyszałam, żeby zrezygnować z aspartamu i słodzić odrobiną cukru lub nie słodzić w ogóle.Organizm ludzki jest cudem biochemicznym i wszelkie dobre zmiany w żywieniu szybko zaakceptuje, dlatego i ja nie miałam większych trudności z pożegnaniem się z cukrem, białą mąką i białą drobniutką solą, czystym NaCl. Kolejny żywieniowy autorytet Tombak Michał i jego książka “Jak żyć długo i zdrowo” nauczył mnie komponowania posiłków. W tym miejscu mogę śmiało zacytować jego słowa z ww. książki “…..”Umiejętność prawidłowego odżywiania-to wielka sztuka! Nie wystarczy smacznie gotować, trzeba się nauczyć prawidłowo odżywiać.” Rzeczona książka zawiera mnóstwo porad i zasad spożywania i komponowania posiłków i ja polecam wszystkim, którym zależy na utrzymaniu swego ciała w dobrym zdrowiu. 2 lata temu moja przyjaciółka poleciła mi książkę Stefanii Korzawskiej “odchudzanie bez odchudzania”. Jej treść uświadomiła mi, że należy za pomocą zdrowego pożywienia i zdrowych herbatek ziołowych stworzyć takie warunki w organizmie naszym, żeby sam zaczął się odchudzać….”Budowanie więc zdrowia to najskuteczniejsza walka z otyłością” bo ..”Ciało nasze żyje i odnawia się dokładnie w ten sam sposób co przyroda, byle mu tylko nie przeszkadzać”- Stefania Korzawska. Niestety nie do końca zastosowałam sie do rad p. Korzawskiej. To własnie p. Stefania uświadomiła mi, jak ważne są posiłki gotowane, a nie jedzonko z pobliskiej budki typu ogromna zapiekanka, pizza z pizzerni czy inne burgery, frytki itp z Mc Donalds. Zdrowe odżywianie to temat rzeka i każdy z nas kieruję się własną wiedzą na ten temat. W pędzie dnia dobrze jest zapamiętać stare przysłowie chińskie, które brzmi : “śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj głodnemu”.

Urszula U.

 






Kup ebooka

Kasza jaglana – 99 przepisów

Tylko 46 zł w duecie!

Ebook o śniadaniach

Sprawdź bestsellery Złotych Myśli


 

Zostaliśmy nagrodzeni
w plebiscycie
KNOW HEALTH 2011