31 nabial

nabiał







  • Mity zdrowego odżywiania.

    Córka miała wtedy 5 lat. Wraca z przedszkola. Opowiada jak spędziła dzień. W końcu mówi, że dziś były zajęcia ze zdrowego odżywiania. W pierwszej chwili cieszę się, że tak szybko zaczyna się edukacja żywieniowa w placówce dla dzieci.

    Jednak „skrzywiona” zawodowo (jestem technologiem żywności) od razu pytam:

    • Powiesz mi coś więcej?
    • Nasza pani naoglądała się reklam – wypala moja córka.
    • Jak to?
    • Powiedziała nam, że mamy jeść serki, jogurty, owoce, pić soki i wodę mineralną.
    • A co to jest dla Ciebie zdrowe odżywianie? – dociekam.
    • Mamo, czy ja muszę Ci tłumaczyć? Ciepłe śniadanie, np. owsianka, dużo zup i kaszy. I żadnych owocowych jogurtów, bo po nich jest zimno.

    Rozmowa się skończyła, a ja nadal zastanawiam się jak to jest. Śledzę informacje na temat zdrowego odżywiania i czasami łapię się za głowę. Powszechne przyzwolenie na jedzenie dużej ilości nabiału, moda na cud-diety, zielone światło dla cytrusów, często zimne kanapki w jadłospisie, do tego sztuka mięsa jako obowiązkowy zestaw obiadowy. Przecież to prosta droga do wychłodzenia, zatrzymania wody w organizmie, przytycia, ryzyko wystąpienia alergii oraz inne skutki niewłaściwej diety.

    A surowy jogurt plus nie gotowane muesli to trudny orzech do zgryzienia. Dla naszych żołądków.


  • Umieramy nie z głodu, lecz z nadmiaru.

    O mitach i hitach zdrowego odżywiania – artykuł w pytaniach i odpowiedziach z Gazety Olsztyńskiej przeprowadzony z Katarzyną Rudnicką przez Agnieszkę Deoniziak (z małymi poprawkami i uzupełnieniami po pewnym czasie od wywiadu).

    „Umieramy nie z głodu, lecz z nadmiaru”

    – Kupuję coca colę i czekoladę w wersji light, piję dużo soków owocowych, wzbogaconych witaminą C, jem jogurty owocowe z muesli. Dobrze się odżywiam?

    – Widzę, że uwierzyłaś reklamom, które próbują wmówić nam, co jest zdrowe. Jednak to, co mówią reklamy, a to, jak jest naprawdę, to mogą być dwie różne rzeczy. Uważam, że teorię „light” wymyślili specjaliści od marketingu. Do takich produktów dodaje się dużo wody, powietrza, soli i różnych środków chemicznych typu aspartam czy zagęstniki. Im bardziej coś jest przetworzone, tym wyższą cenę można mu dać. Przykładowo za litr mleka płacimy 2,5 złotego. Ale już ten sam litr mleka w jogurcie owocowym kosztuje 6-7 złotych. Z kolei serek reklamowany jako „puszysty” to produkt napowietrzany (po co płacić za powietrze?). Czytajmy etykiety!

Warto przeczytać

Zawsze piszemy jasno, prosto i zrozumiale. Tworzymy artykuły DLA Was.