From movie to the kitchen | Blog o jedzeniu inspirowanym filmami | Kuchnia filmowa: Wyzwanie ukończone!

0

1185393_558668867516005_1778538841_n-9372169

Nadszedł czas na końcową relację z Wyzwania Flory. Ponad tydzień temu wzięłam udział w biegu na 5 km i dziś podsumuję cały miesiąc przygotowań. Zacznijmy od początku…

W sierpniu otrzymałam propozycję wzięcia udziału w akcji pod tajemniczą nazwą „Wyzwanie Flory”. Cóż może kryć się pod słowem „wyzwanie”? Czy może będzie to skok na bungee, a może nauka jazdy tyłem na rolkach? Nic z tych rzeczy… Chodziło o wzięcie udziału w biegu na 5 km.

Pomyślicie sobie – phi, co to jest 5 km, niby nic… To dystans jak do sklepu po bułki i z powrotem… A jednak dla mnie 5 km jeszcze miesiąc temu to była niewyobrażalnie długa trasa.

Postanowiłam zmierzyć się z tym wyzwaniem, bo kto nie ryzykuje ten nie dostaje medalu ; )

1186297_674000239285255_280759535_n-6605567

1 września z wielkim zapałem otworzyłam plik z zapisanym treningiem i pomyślałam, że przecież to nie może być, aż takie trudne. 1 minuta biegu i 2 minuty marszu? Pestka! A okazało się, że wcale nie. Gdy się ma taką kondycję jak moja, a raczej gdy się nie ma, to ta minuta biegu może być zaskakująco męcząca… ale nie na tyle, żeby wyczerpać. Po pierwszym treningu byłam z siebie bardzo zadowolona i wręcz czekałam na kolejny. Z tygodnia na tydzień, treningi zwiększały swoją intensywność, a ja coraz bardziej dawałam radę.

Tu muszę wspomnieć o tym, że gdybym sama wpadła na tak szalony pomysł i spróbowała na własną rękę zacząć biegać to nigdy by mi się to nie udało, a nawet mogłoby się to źle skończyć. Trener Mateusz Jasiński ułożył trening w sam raz na moje małe możliwości i biorąc pod uwagę wszystkie czynniki takie jak moja waga, stan stawów, ogólny stan zdrowia i kondycję. I to dzięki tym treningom udało mi się podnieść moją kondycję i założenie było takie – żebym po miesiącu mogła przebiec 12 minut bez zatrzymywania się.

Zatem po miesiącu przygotowań spakowałam się i zabrałam ze sobą moją drużynę wsparcia i tak we czwórkę pojechaliśmy do Warszawy, żeby przebiec razem te 5 km.

1377207_673942379291041_1317249196_n-2173944

I tak po kilku godzinach nocnej jazdy znaleźliśmy się 350 km od domu, czyli pod Stadionem Narodowym w Warszawie, po to, żeby podjąć Wyzwanie Flory i przebiec 5-cio kilometrowy bieg.

Przebraliśmy się, stanęliśmy na starcie, a co działo działo się dalej możecie zobaczyć na tym filmiku:

I na tym skończyła się moja przygoda z Florą, ale… postanowiłam biegać dalej i cały czas poprawiać swoją kondycję.

 Mimo, że wydawało mi się, że nigdy w życiu nie polubię biegania to teraz czuję, że to naprawdę świetny sposób na aktywność fizyczną pod warunkiem, że dobrze się do niej przygotujemy 🙂

528254_530758913675527_1029408937_n-8669928

20130929_105108-4754892
od lewej: Tomek, Paulina, Łukasz, Michał i ja 🙂

Razem ze mną biegli też inni blogerzy, którym rzucono wyzwanie Flory:

Paulina  (ByćIdealną.pl) 

Tomek  (Zajadam.pl) 

Michał z (Domowa.tv i Kotlet.tv)

Podsumowanie akcji „Wyzwanie Flory” u Łukasza  z Infosocialmedia

Bardzo dziękuję Florze za możliwość wzięcia udziału w tej akcji. Wyzwanie Flory jest teraz w czołówce moich ulubionych blogerskich akcji 🙂 Do zobaczenia na biegu za rok! 🙂