wtorek, 21 maja 2013

Pij wodę z kranu!


Dzisiejszy wpis jest szczególny, gdyż dotyczy dość spornego tematu. Czy można spokojnie pić wodę z kranu? Co sprawia, że tak wiele osób ma obawy co do picia wody prosto z kranu? Szczerze mówiąc, ja również miałam takiego obawy, jednak wystarczyło, aby zagłębić się odrobinę w tym temacie i poznać fakty.



Co z czystością wody? Skąd mam wiedzieć, że gdy odkręcę kran do do mojej szklanki wpłynie czysta, dobra, zdatna do picia woda?

Dowiedziałam się, że woda dostarczana do mojego mieszkania jest pod stałą kontrolą. Laboratorium Saur Neptun Gdańsk na bieżąco wykonuje wszystkie badania wody. Dodatkowo Sanepid dokonuje własnych badań. W praktyce wygląda to w ten sposób, że woda pobierana jest z 11 ujęć i 33 punktów kontrolnych zlokalizowanych na terenie miasta.
Bardzo zaciekawiło mnie to w jaki sposób wykorzystuje się faunę do kontroli jakości wody. Otóż np. w Straszynie (mała miejscowość koło Gdańska) gdzie ujęcie wody jest powierzchniowe na straży jej czystości stoją pstrągi i małże. W przypadku ryb wygląda to w ten sposób, że gdy tylko ryby zaczną zachowywać się niespokojnie jest to znak, że w wodzie mogły pojawić się zanieczyszczenia. Za to każda z małży ma przyczepiony sensor magnetyczny. Gdy przestraszony mięczak zamknie swoją skorupę będzie to sygnał alarmowy dla ujęcia. Oczywiście wszystko zależy od częstotliwości zamknięcia skorup przez określoną ilość małży.



Ale przecież woda jest twarda. Jak miałabym pić twardą wodę? To przecież niezdrowe… (a może wcale nie?)

Otóż okazuje się, że twarda woda wcale nie jest niebezpieczna. Owszem może zaszkodzić czajnikowi, czy pralce, ale nie człowiekowi. Polskie Towarzystow Magnezologiczne podało, iż są dowody na to, że twarda woda zawierająca więcej biopierwiastków takich jak magnez i wapń może być zdrowsza od miękkiej. Na terenach gdzie występuje twarda woda zaobserwowano niższą zapadalność na choroby układu krążenia. Bardzo dobry przykład to Gruzja. Mieszkańcy tego kraju pijąc twardą wodę w mniejszym stopniu cierpią na choroby miażdżycowe i dożywają sędziwego wieku. Zupełnie inaczej jest w Finlandii, gdzie obywatele tego kraju pijąc wodę miękką, polodowcową częściej zapadali, a nawet umierali z powodu chorób serca.

Picie wody z kranu to również ogromna oszczędność. Czteroosobowej rodzinie wypijającej średnio 6 litrów wody dziennie, woda z kranu pozwoliłaby zaoszczędzić aż 2619 zł rocznie.



Litr wody z kranu kosztuje tylko około 0,4 gr.

Bardzo dużo osób przedstawia swoje obawy co do picia wody z kranu. Jednak na świecie głośno jest o tym, że wody butelkowane niczym nie różnią się od wody z kranu. Bardzo często zdarza się, że woda w butelkach pochodzi z tego samego ujęcia co woda w kranie. Warto wspomnieć też, że woda butelkowana jest zdatna do spożycia tylko przez 24 godziny po otwarciu butelki, za to woda w kranie płynie zawsze świeża J

Na koniec chciałabym Was zachęcić do wzięcia udziału w konkursie związanym z akcją „Pij wodę z kranu – oszczędzaj środowisko”.
Do wygrania są świetne nagrody – pobyt w SPA, rejsy Stena Line, oraz aparat fotograficzny.
Wystarczy tylko wymyślić hasło zachęcające do wypicia wody z kranu, lub napisać dlaczego warto ją pić.

Link do konkursu: https://www.facebook.com/trojmiastogazeta/app_139761029533870


Źródło:

poniedziałek, 20 maja 2013

Tarta rabarbarowa z serialu Gotowe na wszystko


O Gotowych na wszystko pisałam już TU. Okazało się, że to całkiem przyjemny serial, w którym znalazłam całą masę jedzenia do pokazania na blogu. Z czasem może powstanie z tego jakaś baza przepisów z Gotowych na wszystko J





Ostatnio strasznie wkręciłam się w ten serial i teraz na nowo odkrywam zagadkę Mary Alice i całej reszty mieszkańców Wisteria Lane J
Na początku ósmego sezonu pojawiła się ta tarta. Nie przygotowała jej jednak Bree, lecz Karen McCluskey. Jak jednak przyznała sama Bree Karen robi te tartę lepiej niż ona. Karen nie przygotowała tej tarty po to aby pochwalić się najbliższym swoim talentem cukierniczym, lecz po to aby popełnić samobójstwo. Poza rabarbarem dodała do farszu sporo środków nasennych o czym nie wiedział nikt poza nią. Bree, która przyszła w odwiedziny została poczęstowana przez męża Karen kawałkiem (a nawet dwoma) tarty J Na szczęście nic nikomu się nie stało, a mnie naszła ochota na przygotowanie tego ciasta, zwłaszcza, że sezon rabarbarowy jest w pełni.





TARTA RABARBAROWA
na formę o średnicy 24 cm
SKŁADNIKI:
·        400 g mąki pszennej
·        250 g masła
·        150 g cukru pudru
·        1 żółtko
·        80 ml wody
·        300 g rabarbaru
·        1 i ½ szklanki cukru
·        5 łyżeczek mąki
·        Szczypta cynamonu

PRZYGOTOWANIE:
1.      Mąkę przesiać do miski, dodać żółtko, posiekane masło, cukier puder, oraz wodę.
2.      Całość wyrobić dokładnie aż stworzy się jednolita, gładka masa. Możena też wszystkie składniki włożyć do malaksera i tam je wymieszać.
3.      Gotowe ciasto włożyć do lodówki na ok. 1 godzinę.
4.      Rabarbar umyć, pozbawić niejadalnych części, pokroić w kostkę ok. 1-2 cm. Obsypać cukrem, mąką i cynamonem. Wymieszać dokładnie. Nie trzeba rabarbaru obierać bo pod wpływem temperatury mięknie na tyle, że po prostu rozpływa się w ustach.
5.      ¾ ciasta rozwałkować i umieścić na posmarowanej tłuszczem formie, na ciasto rozłożyć rabarbar.
6.      Pozostałą część ciasta rozwałkować i przykryć nią formę. Zrobić w środku kilka otworów nożem, aby sok z owoców mógł swobodnie parować podczas pieczenia. Z pozostałości ciasta można wyciąć serduszka, lub inne kształty :)
7.      Formę z ciastem włożyć do piekarnika nagrzanego do 170  stopni. Piec ciasto ok. 40 minut.



Pozostałe przepisy z serialu Gotowe na wszystko:



wtorek, 14 maja 2013

Placek wiśniowy z Miasteczka Twin Peaks


Miasteczko Twin Peaks to jeden z tych filmów/seriali które oglądałam jako dziecko i nie zrozumiałam wcale. Trudno się dziwić, że jako kilkuletnia dziewczynka nie zrozumiałam serialu o miasteczku które skrywa tak wiele tajemnic, a zło i seksualne perwersje czają się na każdym kroku. Powróciłam do niego kilka miesięcy temu. Obejrzałam go jednym ciurkiem przez cały weekend, dodatkowo posiliłam się również filmem Ogniu krocz ze mną, który przedstawia wydarzenia poprzedzające tajemniczą śmierć Laury Palmer.



Teraz stwierdzam, że chciałabym ten serial obejrzeć nawet jeszcze kilka razy (i na pewno tak zrobię, gdyż zagadki reżysera spędzają sen z powiek), ale gdybym tylko mogła doznać amnezji. Tak po prostu nie pamiętać fabuły, ani przede wszystkim kto kogo zabił, kim są złe i dobre duchy, co oznaczają skomplikowane podpowiedzi takie jak:

„Sowy nie są tym czym się wydają”

Absolutna atmosfera snu, surrealizm i absurdalne poczucie humoru – to wszystko wytwarza u widza atmosferę grozy i niepokoju. Zazdroszę tym, którzy będą oglądać ten serial po raz pierwszy J
Wszystko kręci się wokół jednego, zasadniczego pytania: KTO ZABIŁ LAURĘ PALMER? Na pewno nie odpowiem na te pytanie w tym poście, bo nie chciałabym odbierać przyjemności tym, który Miasteczka Twin Peaks nie oglądali.
To co kocham w tym serialu zaraz po fenomenalnym klimacie to oczywiste elementy powtarzające się wielokrotnie w każdym odcinku – wiśniowy placek, czarna kawa, donaty i uroczy agent Dale Cooper J





„- Diane, jest 24 lutego, godzina 11:30. Wjeżdżam do Twin Peaks. 8 km na południe od granicy kanadyjskiej, 19 na zachód od granicy stanu. Po raz pierwszy w życiu widzę tyle drzew. Jest 12 stopni, niewielkie zachmurzenie. Zapowiadali deszcz. Gdyby to mnie płacili tyle za 60% pomyłek, nie byłoby źle. Przebieg 127666 km, świeci się rezerwa. Jadę na oparach. Zatankuję w miasteczku. Przypomnij mi, żebym ci powiedział, ile zapłaciłem. Lunch kosztował 6 dolarów i 31 centów. W barze „U latarnika” przy autostradzie nr 2 w pobliżu Lewis Fork. Kanapka z tuńczykiem, kawałek placka z wiśniami i filiżanka kawy. Cholernie smaczne. Diane, jeśli będziesz w okolicy, koniecznie zatrzymaj się na kawałek tego placka”.




Wiśnie są jednymi z moich ulubionych owoców, latem zawsze mrożę kilka woreczków świeżych owoców, albo zasypuję cukrem i umieszczam w słoikach po to, żeby zimą dodawać je np. do herbaty. Nie ukrywam, że kruche ciasto w połączeniu z owocami to jeden z lepszych cukierniczych duetów, dlatego wcale mnie to nie dziwi że David Lynch postanowił przeznaczyć dla placka z owocami jedną z głównych ról w serialu   J





MIASTECZKO TWIN PEAKS – PLACEK Z WIŚNIAMI


SKŁADNIKI
na formę o średnicy 24 cm

  • 400 g mąki pszennej (najlepsza do kruchych ciast jest mąka krupczatka)
  • 250 g masła
  • 150 g cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 80 ml wody
  • 800 g wiśni
  • 1 wiśniowa galaretka, lub 2 łyżeczki żelatyny
  • 1 szklanka cukru


PRZYGOTOWANIE
  1. Mąkę przesiej do miski, dodaj żółtka, posiekane masło, cukier puder, oraz wodę.
  2. Całość wyrabiaj dokładnie aż stworzysz jednolitą, gładką masę. Możesz też wszystkie składniki włożyć do malaksera i tam je wymieszać.
  3. Gotowe ciasto włóż do lodówki na ok. 1 godzinę.
  4. Na sporej patelni, lub w garnku umieść wiśnie. Podgrzewaj je powoli aż puszczą soki.
  5. Zasyp je szklanką cukru i gotując mieszaj od czasu do czasu, aż odparuje część soku z wiśni, a cukier zgęstnieje. Potrwa to ok. 30 minut.
  6. Pod koniec gotowania wiśni dodaj galaretkę, lub żelatynę. Odstaw wiśnie do wystygnięcia.
  7. ¾ ciasta rozwałkuj i umieść na posmarowanej tłuszczem formie, na ciasto rozłóż owoce.
  8. Pozostałą część ciasta rozwałkuj i przykryj nią formę. Zrób w środku kilka otworów nożem, aby sok z owoców mógł swobodnie parować podczas pieczenia.
  9. Formę z ciastem włóż do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piecz ciasto przez 15 minut, następnie zmniejsz temperaturę do 170 stopni i piecz jeszcze przez ok. 20-30 minut.






wtorek, 7 maja 2013

Spanglish : BLT Sandwich

Spanglish/Trudne słówka to lekka komedia o pomieszaniu relacji meksykańsko-amerykańskich. Główna bohaterka Flor jest meksykanką, która wraz z córką przeprowadza się do Los Angeles. Tam zatrudnia się jako gosposia u zamożnej, amerykańskiej rodziny. Ekscentryczna rodzinka przyjmuje Flor jako swojego członka rodziny. Pani domu - Debrah, jest zakręconą matką starającą się zmotywować córkę do schudnięcia poprzez kupowanie jej za małych ubrań (bardzo głupi pomysł), a Pan domu - John jest właścicielem i Szefem Kuchni restauracji, wydaje się jakby być z boku rodzinnego życia. Do tego dochodzą dzieci, oraz babcia - Evelyn, wesoła kobieta niestroniąca od alkoholu.



Akcja filmu toczy się głównie wokół relacji Flor i Debry, oraz tego w jaki sposób wychowywać dzieci. Mimo, że jest to komedia nie ma tu wielu momentów do "zrywania boków" i ogromnych salw śmiechu. Jest to po prostu lekki film do obejrzenia w czasie gdy naprawdę nie mamy nic lepszego do zrobienia (i do obejrzenia) ;)




To co tygryski lubią najbardziej - jedzenie! Wypasiony sandwich, z przypieczonym chlebem, kruchą sałatą, soczystym pomidorem i wypływającym żółtkiem. BLT sandwich, skrót BLT to bacon, lettuce, tomato czyli bekon, sałata i pomidor. Jest to rodzaj bardzo popularnej kanapki, a reszta dodatków to właściwie tylko kwestia własnych upodobań i tego co akurat znajdziemy w lodówce :) Idealna na śniadanie, idealna do piwka ;)



BLT SANDWICH
składniki na 2 kanapki

SKŁADNIKI:
  • 4 kromki pszennego chleba
  • 2 duże plastry boczku, lub bekonu
  • 2 liście sałaty masłowej (lub innej ulubionej sałaty)
  • 4 plastry pomidora
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 łyżka masła
  • 2 jajka
  • pieprz, sól


PRZYGOTOWANIE:

  1. Na patelni roztopić łyżkę masła, położyć kromki chleba i zarumienić je. Po upieczeniu zdjąć je z patelni.
  2. Na tej samej patelni bez dodawania tłuszczy usmażyć boczek aż będzie chrupki.
  3. Jajka usmażyć na tzw. "sadzone", przez ok. 3min. aż białko się zetnie, a żółtko będzie jeszcze lekko płynne.
  4. Kromki chleba z jednej strony posmarować majonezem, na to ułożyć plaster sałaty, boczek, usmażone jajka, pomidora. Posypać pieprzem i solą wg. uznania, a nastepnie przykryć pozostałymi kromkami. 
  5. Przekroić na pół i zajadać ;)

czwartek, 2 maja 2013

Warsztaty kulinarne "Wiosna na talerzu" w Pałacu Kościeszy

W ubiegłą środę miałam przyjemność uczestniczyć we wspaniałych warsztatach kulinarnych w Pałacu Kościeszy, w miejscowości Przyjaźń niedaleko Gdańska. Tematem przewodnim warsztatów była "Wiosna na talerzu", a  poprowadził je zdolny i bardzo kreatywny Szef Kuchni Wojciech Harapkiewicz. 




Na początek ja wraz z innymi uczestnikami zostaliśmy oprowadzeni po profesjonalnej kuchni. Fachowe wyposażenie wzbudza zachwyt. Warto podkreślić, że załoga restauracji większość produktów wytwarza zupełnie od podstaw. Wywary, buliony, sosy, nalewki, oliwy smakowe, różnorako przerobione owoce - praktycznie wszystko co można kupić gotowe, w tej restauracji tworzone jest w kuchni.




Na warsztatach po raz pierwszy miałam okazję wypróbować przepiórki i grasicę. Poza tymi nowościami dla mnie, Szef Kuchni zapewnił nam takie kulinarne atrakcje jak: kandyzowane cytryny, rolada z pysznym sosem, luzowana gęś i kaczka wypełnione mięsnym farszem, chipsy z selera, flambirowane jabłka i inne cuda - było tego całkiem sporo.









Na zdjęciu Ewa, czyli MojeTworyPrzetwory i ja :-)

Po wszystkich szaleństwach w kuchni usiedliśmy razem do stołu, aby zjeść wszystko to co przygotowaliśmy.


Na warsztatach bawiłam się rewelacyjnie i jeśli kiedykolwiek będę miała okazję je powtórzyć to na pewno się nie zawaham! :-)

Jeśli kiedykolwiek będziecie w pobliżu Gdańska, wybierzcie się również do pięknej miejscowości Przyjaźń i zwiedźcie Pałac Kościeszy, który jest wspaniałym miejscem z duszą i cudowną kuchnią. 


Zapraszam również do odwiedzenia strony Aleksandry Polkowskiej, która zrobiła foto-relację z tego wydarzenia:

 www.facebook.com/zdjeciarka
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...